Zemsta
Nie będę się tłumaczył skąd ta przerwa, bo właściwie nie mam komu. Spontanicznie zajrzałem na bloggera i poczytałem stare posty (całe dwanaście). Jestem cholernie zabawny i jak zauważyła moja psycholog, świetnie potrafię poprowadzić narrację paskudnych wydarzeń, tak aby stały się one błahe lub komiczne dla potencjalnego słuchacza bądź czytelnika. To prawda, życie to teatr, a ja gram w nim każdą możliwą rolę, zwłaszcza clowna.
Tym razem jednak o rzeczach poważnych, choć w samej sytuacji nie brakuje komizmu. Uczę się nie wyciągać wniosków, nie znając każdej perspektywy, sęk tkwi w tym, że milczenie to też odpowiedź, dlatego wnioski jakie wyciągam są takie, a nie inne jedynie dlatego, że dysponuję tylko i wyłącznie własnymi obserwacjami, a głupi nie jestem. Generalnie człowiekowi w takich momentach przychodzi na myśl tylko Zemsta. Oto pięć kroków do zemsty:
- Wałkuj temat przez dwa lata tylko po to, żeby samemu dojść do wniosków, które wskazywał ci twój terapeuta i bliscy
- Popłacz się
- Zapomnij o sprawie
- Przypomnij sobie o swoim celu, spotykając go na ulicy
- Daj se siana
Na prawdę lubię dobrą zemstę, ale dobra zemsta to wyreżyserowana scena w twoim ulubionym filmie lub serialu. Robienie zamieszania nie jest hot. Co mnie pociąga to konfrontacja, rozmowa i wymiana zdań, choć bardzo się ich boję. Mszczą się złoczyńcy, natomiast główni bohaterowie dojrzewają. Ludzkie reakcje bywają zbyt impulsywne i przez to wylewa się szambo, które właściwie miało inne ujście niż nasz własny kibel. Dlatego się nie mszczę, nie jestem złoczyńcą, choć w kilku sztukach zagrałem tę rolę. Porównuję życie do sztuki i wyimaginowanych scenariuszy bo jeśli dobrze się zastanowić, to każdy z nas patrzy na świat przez swój własny wizjer i kreuje sztuki grane na scenie życia. Moralizuję swoją sytuację nie dla nikogo innego, niż samego siebie. To moja lekcja, mój film, mój odcinek, moja scena. W tej sytuacji pozwalam sobie na egocentryzm bo po długim czasie milczenia na rzecz innych, zasłużyłem na trochę swojej własnej uwagi. W tym epizodzie nie ma zemsty, wydarzyła się ona w innej linii czasowej, w zupełnie innym wszechświecie. Tę kwestię również poruszę ale innym razem, sferę duchowości i przekonań chciałbym pozostawić na oddzielny post, który pojawi się za jakiś czas, o ile niczego nie spieprzę.
Podoba mi się
OdpowiedzUsuń