Dwudziestolatek zrobił to, na co miał ochotę! Nie uwierzysz co się stało! [ZDJĘCIA]


    Kupiłem sobie farbki. Ładne, 12 podstawowych kolorów dla początkujących za całe siedem pieniążków. Odkryłem ich terapeutyczną moc, zaraz po ich otworzeniu, a jednego dnia spędziłem ponad cztery godziny na uspokajaniu się za pomocą moich dwóch ulubionych pędzli. To fajna zabawa, bo to już nie jest zadanie do wykonania na plastyce, to moja własna chęć spróbowania czegoś nowego i sprawdzenia mojej kreatywności. Tego dnia kiedy je kupiłem, poszedłem właściwie po chleb tostowy i kilka rzeczy, których już za bardzo nie pamiętam, ale pamiętam, że stałem obok farbek i innych przyrządów malarskich i myślałem o tym długo. Kacper nie masz pieniędzy, przestań. Ale właściwie to nigdy ich nie miałem, a jakiś już czas o tym myślałem i pojawiła się myśl Nigdy nie będziesz ich miał na to, żeby kupić sobie farbki. Wrzuciłem szybko paletę, kilka pędzli i blok do koszyka, po czym poszedłem do kasy. Jeden moment, jedna decyzja i tyle spokoju.
    Pieniądze to jedna z tych rzeczy, które się zazwyczaj ma w większej lub ujemnej ilości, ale jakimś cudem nigdy nie mamy ich na rzeczy, o których po cichu marzymy. Znalazłem te siedem złotówek i nawet tego nie odczułem w portfelu, ale zdecydowanie poczułem w duszy swego rodzaju ulgę.


    Podobną sytuację przeżyłem dziś, będąc w secondhandzie. Odkąd pierwszy raz się tam udałem, ukradkiem zerkałem na wyblakłe, kolorowe okładki winyli, które stały w małym plastikowym koszyku. Zawsze sobie ich odmawiałem. Dziś po kilku godzinnym dobijaniu się na fotelu, w pełnym słońcu pomknąłem z prędkością dwudziestu pięciu kilometrów na godzinę na hulajnodze w poszukiwaniu rozwiązania moich problemów. Niczego nie znalazłem, ale po drodze kupiłem sobie cztery stare i zużyte płyty winylowe, żeby zrobić sobie przytulny kącik malarski w moim pokoju i powiesić je nad biurkiem. Postanowiłem jednak nie być ignorantem i zobaczyć co kupiłem. Nie mam gramofonu, ale jako nowoczesny dwudziestolatek, posiadam spotify. Wpisałem tytuły piosenek, które znajdowały się opakowaniu i kochani... Co to za muzyka! Pierwsza duża płyta zawiera zbiór piosenek imprezowych dla dzieci, druga mała to piosenka Don't Cry For Me Argentina i jest ona PRZEPIĘKNA! Na trzeciej, też małej płycie znajdował się utwór zespołu Slade How Does It Feel, który jest jedną z piosenek tworzących soundtrack do filmu Flame, w którym grają członkowie zespołu. Powiem szczerze, że nie jestem fanem starej muzyki, ale zarówno ta piosenka jak i reszta utworów tego zespołu są czymś, czego zdecydowanie chcę słuchać! (Oczywiście, film też mam zamiar obejrzeć.)
    Patrząc z perspektywy czasu, to wiele było takich momentów w moim życiu. Momentów typu "A weź, zrób tak, zobaczymy, co się stanie". Przypomina mi to o tym, że zastanawianie się nad wieloma rzeczami, nie da mi rozwiązania. Sprawdzanie swoich możliwości to nie myślenie o tym, co możemy, a czego nie możemy. To przekonywanie się o pewnych sprawach na własnej skórze, ryzykowania, lub jak w skoku na bungee, zwyczajnego rzucenia się w coś, czego nie do końca jesteśmy pewni. Ale czy ja tak robię? No oczywiście, że nie. Jedak od gonitwy myśli wolę od czasu do czasu przypomnieć sobie, że pewnych rzeczy po prostu nie będę w stanie zrobić bez tego skoku w otchłań i od czasu do czasu zmienić swój dzień choć odrobinę, aż do tego momentu kiedy będę gotowy żyć tak, jak zawsze chciałem.

Zdjęcia są ciut nie po kolei, ale to dlatego, że chciałem, żeby to z płytami było zdjęciem nagłówkowym 😩

Komentarze

  1. Ileż ja razy z czegoś rezygnowałam, bo wmawiałam sobie, że to kasy brak, to bez sensu, a to coś tam. Jakiś czas temu doszłam do wniosku "olać to!". Kiedy mam próbować, kupować i testować jak nie teraz? Super, że zdecydowałeś się i na farbki i na winyle! Niby taka drobna rzecz, a ile wniosła do życia :)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz