Kwarantanna i co podczas niej odkryłem
Jestem cholernie zmęczonym człowiekiem na wielu poziomach mojego życia, ale chyba najbardziej męcząca dla mnie, jest ekscytacja kiedy planuję swój kolejny, potężny projekt, który tym razem NA PEWNO wypali, promowanie go, radość z czegoś nowego... no, a potem — nic. Dosłownie zostawiam daną rzecz bez słowa i udaję, że nigdy niczego nie stworzyłem ani nie zaplanowałem. To ja :)
Tak czy inaczej. Nastały dosyć ciężkie czasy, mamy pandemię. Szczerze myślałem, że zginę od uderzenia meteorytu, wojnę, albo apokalipsę zombie, a nie od mikroskopijnego wirusa, który nawet nie wiadomo czy żyje, czy po prostu egzystuje. (Nie sądziłem, że ten opis będzie pasował też do mnie...) Narobiło się sporo zamieszania, wcale się nie dziwię, sam się boję. Jeśli nie jesteś naukowcem, lekarzem lub kasjerem w spożywczaku, to prawdopodobnie, jak wszyscy inni siedzisz teraz w domu. Ja na przykład siedzę, bo pracy znaleźć nie mogę, a szkołę nadrabiam przez internet. Między wypracowaniem z historii literatury, a kolejnym odcinkiem Drag Race mam czas na przemyślenia.
Stety lub niestety, uświadomiłem sobie, jak łatwo jest zepsuć mój zegar biologiczny oraz jak trudno go naprawić. Okuniewska, bez której zasnąć mi trudno, od pewnego czasu stała się moją nocną towarzyszką, zamiast lekiem na sen. Zajęło mi jedną noc, żeby przestawić się na zasypianie o 5 i wstawanie o 15. Rozumiecie? Jedną noc. Nie wiem, jak to naprawić i boję się, że spędzę tak całą kwarantannę. Swoją drogą, skoro mowa o Okuniewskiej i jej podkaście to po przesłuchaniu go już chyba 4 raz z bezsenności, znów zachciało mi się pisać. Była w nim mowa o zapisie swoich myśli i pomyślałem, że nie można mi tak zostawić tego miejsca. Jeśli ktoś nie wie, kim jest Okuniewska, to odsyłam na Spotify lub YouTube, tam wszystkiego się dowiecie.
W związku z tym, że jestem na pierwszym roku studiów i nadal trudno jest mi się przyzwyczaić do życia w pośpiechu oraz całkiem sporym stresie, to okres e-learningu jest dla mnie okropnym doświadczeniem. Wnioski są takie, że nie wiem, czy oby na pewno nadaję się na jakiekolwiek studia.
Podczas sprawdzania kolejnych maili od wykładowców zaczęło mnie to lekko przerastać. Nie wiem, co chcę robić w życiu, ani z czym wiążę swoją przyszłość. Czas ucieka, a ja stoję w miejscu.
Kolejną rzeczą, którą zauważyłem, tak wracając do bezsennych nocy, jest to, że w godzinach 03:00-05:00 jestem bardziej rozbawiony, pozytywnie nastawiony i kreatywny niż zazwyczaj. Nie wiem, czym jest to spowodowane, ale z całego serca życzę sobie takiego stanu o każdej porze. Chociaż nie ukrywam, może być tak, że zacząłem po prostu wariować od siedzenia w domu. W końcu zrozumiałem, jak bardzo nie doceniałem możliwości, obrania dłuższej drogi, w drodze do sklepu, czy codzienny spacer na uczelnię. Co prawda wróciłem na wieś i mam kontakt z naturą i świeżym powietrzem, ale świadomość uziemienia jest silniejsza.
Choć to niedługi to jestem z siebie dumny, że go napisałem. Nie chcę się zmuszać do pisania, żadnych bzdurnych postów na siłę. Może uda mi się jakoś wrócić do wylewania myśli w ten sposób. Zostańcie w domu i dbajcie o siebie, jeśli macie wolny czas to spróbujcie wykorzystać go w jakiś produktywny sposób, ale jeśli nie chcecie, to po prostu śpijcie do 15:00 i oglądajcie seriale do 05:00 jak ja. Do potem!
ej, pisałam Ci o kotwicach w psychologii?
OdpowiedzUsuńNo i masz rację. E-learning to gówno. U mnie chyba większość wykładowców nas zlewa.
A mi Okuniewska towarzyszy przy sprzątaniu.
kotwicę mam i to na pewno, ten sam stan, ten sam humor i te same zwyczaje... pora się zwijać xd
UsuńW trakcie e-learningu każdy zaczyna wątpić w swój wybór uczelni, ale w Twoim wieku rzadko kto wie co chce robić w życiu, więc nie jesteś w tym jedyny! Ścieżką prób i błędów w końcu znajdziesz dla siebie plan. Co do kwarantanny to myślę, że każdy z nas odczuwa chociaż minimalny dyskomfort. Miejmy nadzieję, że wszystko skończy się możliwie jak najszybciej :/
OdpowiedzUsuńJa też mam taką nadzieję, taka nagła zmiana sytuacji nie jest dobra dla nikogo...
Usuń